„No i niby co
miałem zrobić? ” Blondyn spojrzał na nią a ona
wlepiła w niego swoje duże niebieskie oczy, przez chwile zapadła cisza
ale nagle ona złapała jego różdzczkę i wsadziła ją sobie za ucho. „Postawić się” „Luno...” blondyn chciał je opowiedzieć
znów tą samą historie że nie może mu się stawić, że on wtedy zginie, że jego
rodzice zginą razem z nim. Jeśli nie wykona zadania... Ale ona uciszyła go przykładając swój palec do jego ust. „Draco to był twój wybór,nikt cię nie
zmuszał by zostać śmierciożercą nikt, a nawet gdyby mógłbyś się postawić zanim przyjąłeś mroczny znak.” Blondyn nie wiedział co powiedzieć patrzył się na nią z
otwartą buzią „Ty nie jesteś zły” Draco
zerwał się gwałtownie „A CO TY O MNIE WIESZ?!” Wydarł się na nią. Luna podskoczyła,
przez co różdzczka blondyna wypadła jej za ucha. Wstała, wzięła głęboki wdech i spokojnie od powiedziała „Wiem
że cię kocham.” Zrobił krok w jej stronę.Ona chciała odsunąć się, ale on złapał
ją za nadgarstek i przyciągnął ją do siebie.
Przestraszyła się kiedy jego usta dotknęły jej warg, ale szybko oddała
się przyjemności pocałunku.
Kiedy ich usta
się rozłączyły on puścił jej nadgarstek i szepnął jej do ucha „Też cię kocham,
ale...” „To niczego nie zmienia, tak? „ kiwnął głową „To w takim razie nasza miłość nie ma sensu” Blondyn spojrzał na nią z lękiem w oczach. „Ale...” „
Draco,ty... ty jesteś śmierciożercą, a...a ja wybrałam stronę Harrego.” Luna
odwróciła się do niego plecami chciała już odejść, ale on złapał ją za rękę.
„Luno...” „To nie ma sensu draco” próbowała mu się wyrwać ale on tylko wzmocnił uścisk. „Luno, naprawdę... ja... naprawdę nie chce...tego,ale... ale on mnie
zabije jeśli w jakiś sposób nie zabije...”. To ostatnie słowo ledwo przeszło mu
przez gardło. Krukonka uwolniła swoja dłoń i spojrzała na ślizgona na jego policzku pojawiła się łza.
„Wredne są te gnebiwtryski.” Wzdychnęła. „Co to są gnebiwtryski? ” „Nieważne.”
I przyciągnęła go do siebie by znów móc go pocałować.