piątek, 21 września 2012

Prolog





„No i niby co miałem zrobić? ” Blondyn spojrzał na nią a ona  wlepiła w niego swoje duże niebieskie oczy, przez chwile zapadła cisza ale nagle ona złapała jego różdzczkę i wsadziła ją sobie za ucho.  „Postawić się” „Luno...” blondyn chciał je opowiedzieć znów tą samą historie że nie może mu się stawić, że on wtedy zginie, że jego rodzice zginą razem z nim. Jeśli nie wykona zadania... Ale ona uciszyła go przykładając swój palec do jego ust. „Draco to był twój wybór,nikt cię nie zmuszał by zostać śmierciożercą nikt, a nawet gdyby mógłbyś się postawić zanim przyjąłeś mroczny znak.” Blondyn nie wiedział co powiedzieć patrzył się na nią z otwartą buzią „Ty nie jesteś zły”  Draco zerwał się gwałtownie „A CO TY O MNIE WIESZ?!” Wydarł się na nią. Luna podskoczyła, przez co różdzczka blondyna wypadła jej za ucha. Wstała, wzięła  głęboki wdech i spokojnie od powiedziała „Wiem że cię kocham.” Zrobił krok w jej stronę.Ona chciała odsunąć się, ale on złapał ją za nadgarstek i przyciągnął ją do siebie.  Przestraszyła się kiedy jego usta dotknęły jej warg, ale szybko oddała się przyjemności pocałunku.
Kiedy ich usta się rozłączyły on puścił jej nadgarstek i szepnął jej do ucha „Też cię kocham, ale...” „To niczego nie zmienia, tak? „ kiwnął głową „To w takim razie nasza miłość nie ma sensu” Blondyn spojrzał na nią z lękiem w oczach. „Ale...” „ Draco,ty... ty jesteś śmierciożercą, a...a ja wybrałam stronę Harrego.” Luna odwróciła się do niego plecami chciała już odejść, ale on złapał ją za rękę. „Luno...” „To nie ma sensu draco” próbowała mu się wyrwać ale on tylko wzmocnił uścisk. „Luno, naprawdę... ja... naprawdę  nie chce...tego,ale... ale on mnie zabije jeśli w jakiś sposób nie zabije...”. To ostatnie słowo ledwo przeszło mu przez gardło. Krukonka uwolniła swoja dłoń i spojrzała na  ślizgona na jego policzku pojawiła się łza. „Wredne są te gnebiwtryski.” Wzdychnęła. „Co to są gnebiwtryski? ” „Nieważne.” I przyciągnęła go do siebie by znów móc go pocałować.